Create a Joomla website with Joomla Templates. These Joomla Themes are reviewed and tested for optimal performance. High Quality, Premium Joomla Templates for Your Site
Facebook ma już 16 lat. Wszystkie grzechy serwisu Marka Zuckerberga
Facebook ma już 16 lat. Wszystkie grzechy serwisu Marka Zuckerberga

Facebook ma już 16 lat. Wszystkie grzechy serwisu Marka Zuckerberga

4 lutego Mark Zuckerberg uruchomił serwis, który nazwał Thefacebook.

Hot or Not

W 2003 roku student Harvardu, Mark Zuckerberg, uruchomił w sieci stronę, którą nazwał Facemash, a która, mówiąc w skrócie, była kopią serwisu Hot or Not w którym użytkownicy z dwóch dostępnych fotografii ludzi wybierają tę, która podoba im się bardziej. Zuckerberg użył jednak zdjęć studentów swojej uczelni, które pobrał z jej wewnętrznej sieci. Facemash okazało się bardzo popularne wśród studentów i już w ciągu pierwszych czterech godzin od opublikowania serwis odwiedziło 450 gości, a przejrzanych i ocenionych zostało 22 tysiące zdjęć. Administracja uniwersytetu po kilku dniach zdjęła jednak stronę z serwerów uczelni, oskarżając jednocześnie Zuckerberga o naruszenie praw autorskich, prywatności i doprowadzenie do wycieku danych. Jak widać szef Facebooka ma to we krwi. Uczelnia wycofała jednak później wszystkie te zarzuty.

Hot or Not działa do dziś. Strona powstała w 2000 roku. Stworzyli ją James Hong i Jim Young.

Terminem face book określa się w Stanach Zjednoczonych papierową księgę ze zdjęciem studenta i podstawowymi informacjami o nim. Harvard w 2003 roku nie dysponował internetową, czy nawet elektroniczną wersją takiego albumu, ale przymierzał się, choć dość topornie, do jego wykonania. Zuckerberg chwalił się nawet na łamach uczelnianej gazety - The Harvard Crimson - że to, co oni planują zrobić i zajmie im zapewne kilka lat, on może zrobić w tydzień. Pomysł ten tak mu się spodobał, że wspólnie z kolegą z uczelni, Eduardo Severinem, zgodzili się zainwestować po tysiąc dolarów w spółkę. 4 lutego 2004 roku Zuckerberg uruchomił pierwszą wersję Thefacebook. Strona działała w domenie thefacebook.com. Severin, swoją drogą, zostanie wmanewrowany później przez Zuckerberga i innych, ważnych ludzi w firmie w niezbyt elegancką zagrywkę, a swoich racji i należnych pieniędzy będzie dochodzić, z powodzeniem, w sądzie (należało by w tym momencie polecić film Social Network, jeśli ktokolwiek jeszcze go nie widział). W tym miejscu należy również wspomnieć, że sześć dni po uruchomieniu Thefacebook bracia Winklevoss, także studenci Harvardu, oskarżyli Zuckerberga o kradzież pomysłu oraz celowe zwodzenie, a w efekcie uruchomienie konkurencyjnego projektu. Winklevossowie pozwali Zuckerberga, a w 2008 roku zawarli z nim ugodę na mocy której otrzymali 1,2 miliona akcji Facebooka. W chwili wejście na giełdę Facebooka warte były one 300 milionów dolarów.

Winklevossowie pieniądze z ugody zainwestowali w giełdę kryptowalut. Dziś są miliarderami

Pierwotnie Thefacebook zarezerwowane było wyłącznie dla studentów Harvardu, których w ciągu miesiąca zarejestrowało się połowę z wszystkich nadal studiujących. W marcu 2004 roku ofertę rejestracji otrzymali także studenci Yale oraz Stanforda i Columbii. Wraz z późniejszą ekspansją rejestrować mogli się już studenci wszystkich uniwersytetów w USA i Kanadzie. W 2005 roku dano taką możliwość także uczniom szkół średnich, a następnie pracownikom firm Apple i Microsoft. Wreszcie, we wrześniu 2006 roku, zdecydowano, że z serwisu może skorzystać każdy, powyżej 13 roku życia.

Wszystkie grzechy Facebooka

W roku 2004 prezesem Facebooka zostaje współzałożyciel NapsteraSean Parker. Firma przenosi również siedzibę do Kalifornii, do Palo Alto. W firmę inwestuje również Peter Thiel, współzałożyciel serwisu PayPal. W 2005 roku firma postanawia pozbyć się kłopotliwego the z nazwy i zostaje jedynie Facebook. Domenę facebook.com odkupiono od AboutFace Corporation za 200 tysięcy dolarów.

Facebook naruszenie prywatności użytkowników ma w swoim DNA. Zuckerberg tworząc najpierw Facemash, a później Thefacebook posłużył się kradzieżą danych, oszustwami i naruszeniem prywatności. Dlaczego wobec tego miało by być inaczej w kolejnych latach działalności. Już w 2006 roku, czyli po dwóch latach od powstania, Facebook uruchamia News Feed, czyli Wiadomości - to, co widzimy obecnie zaraz po zalogowaniu się. To zebrane posty i reakcje osób oraz marek, których mamy w znajomych i które obserwujemy. Powstanie News Feed wzbudziło wiele protestów, w tamtym czasie Facebook miał 8 milionów użytkowników. Wielu z nich było niezadowolonych, że od tego momentu ich prywatne życie będzie od razu wyświetlane u kogoś tuż po zalogowaniu się. Użytkownicy byli wściekli, wyrażali swoje niezadowolenie i grozili. Wszyscy robili to jednak na... Facebooku. W 2007 roku Facebook ma kolejne problemy. Informacje o tym co i gdzie kupili znajomi zaczęły pojawiać się w Wiadomościach użytkowników. Wielokrotnie bez najmniejszej wiedzy samych zainteresowanych. Po wybuchu małego skandalu związanego z programem Beacon Zuckerberg, a jakże, przeprosił i postanowił dać użytkownikom możliwość wyłączenia tej funkcji. Chcemy po prostu dać użytkownikom możliwość dzielenia się nawet tym, co robią poza Facebookiem - mówił wtedy Zuckerberg. Wszystko dla dobra użytkowników, czegoś nie rozumiecie?

Rok 2011. Po skandalu z programem Beacon Facebook wzbudził zainteresowanie Federalnej Komisji Handlu (FTC). Uzgodniono więc z nią, że firma każdego roku i przez następne 20 lat podda się kontroli FTC, a każde uchybienie w stosunku do prywatności użytkowników skutkować będzie karą w wysokości 16 tysięcy dolarów na dzień. Wtedy odkryto także, że wbrew temu co mówią przedstawiciele Facebooka, firma udostępnia pełne dane użytkowników podmiotom trzecim, nawet, jeśli ci nigdy nie korzystali z usług takiego podmiotu i na to się nie godzili.

W roku 2013 6 milionów użytkowników zostało narażonych na wyciek danych adresów email oraz numerów telefonów, spowodowany błędem wewnątrz oprogramowania Facebooka. Rok później Facebook wpadł na eksperymentowaniu z nastrojami swoich użytkowników, dostarczając im jedynie albo złych, albo dobrych informacji. Badanie miało pokazać jak dobre, albo złe emocje rozprzestrzeniają się w serwisie społecznościowym. Kiedy sprawa wyszła na jaw firma przeprosiła. Facebook obiecał także, że nie będzie już przekazywał tak dużej ilości danych podmiotom trzecim. W 2015 roku firma zredukowała ilość informacji, które mogły z serwisu pobierać inne aplikacje. To, co do tej pory pobrały powinno im wystarczyć. Ludzie powiedzieli - nie ma sprawy.

W 2018 roku, tuż przed wprowadzeniem przepisów RODO w Europie, Facebook uruchamia akcję informacyjną mającą na celu przybliżenie użytkownikom tego, jak mogą dbać o swoje dane z serwisu. Miesiąc później belgijski sąd nakazuje firmie Zuckerberga przestać śledzenia obywateli Belgii i tego, co robią na stronach potencjalnie w ogóle z serwisem niezwiązanych. Facebook pobierał informacje o użytkownikach tych stron poprzez cookies przeglądarek. Dotychczas zebrane dane miały również zostać usunięte. Sąd zagroził karą w wysokości do 100 milionów euro.

Kolejny miesiąc później Facebook musi się ponownie tłumaczyć z potężnej kradzieży danych użytkowników. Chodziło o wyciek danych dotyczących nawet 87 milionów profili w serwisie społecznościowym kierowanym przez Marka Zuckerberga. Firma Cambridge Analytica, główny winowajca, miała później wykorzystywać te dane do manipulacji wyborczych, profilowania internautów pod względem ich preferencji wyborczych, a wszystko to do kupy miał wykorzystywać sztab wyborczy, wtedy kandydata na prezydenta USA, Donalda Trumpa. Wieszczono wtedy wielki eksodus użytkowników z portalu oraz ogromne spadki cen akcji. Co prawda cena akcji, tuż po wyjściu na jaw wspominanej afery, poszybowały w dół, ale na wielkim, niebieskim F nie zrobiło to w dłuższym okresie czasu żadnego wrażenia.

O aferze Cambridge Analytica opowiada dokumentalny film w serwisie Netflix pt. Hakowanie świata

Wrażenia nie zrobiła nawet grzywna w wysokości 5 miliardów dolarów, którą na Facebook nałożyła Federalna Komisja Handlu. Dokładnie na taką, a nawet wyższą, kwotę Facebook przygotowany był już na początku 2019 roku. Firma z Menlo Park bowiem już w pierwszym kwartale ubiegłego roku zabezpieczyła na poczet późniejszej grzywny 3 miliardy dolarów (przy przychodach rzędu 15 miliardów), a przedstawiciele firmy deklarowali już wtedy, że każda kara poniżej 10 miliardów będzie sukcesem firmy.

Facebook dość długo ukrywał to, co mogą wiedzieć o tobie aplikacje i usługi, które na pierwszy rzut oka nie są z serwisem powiązane, a co może i pochodzi z Facebooka. Pod koniec stycznia serwis społecznościowy uruchomił opcję w której użytkownik może prześledzić to, co na jego temat wie Zuckerberg i spółka. Narzędzia  off - facebook activity pozwalają zobaczyć wiele. Oczywiście facebook nigdzie nie chwali się ich udostępnieniem i przeciętny użytkownik w ogóle nie wie o ich istnieniu. A powinien się zainteresować. Facebook śledzi go bowiem na ok. 30 procentach z wszystkich 10 tysięcy najpopularniejszych na świecie stron i usług. Pobranie wszystkiego tego, co serwis o tobie wie, może być dobrym pomysłem, ale przygotujcie się na niemały szok. Zajrzyjcie tutaj. Miłego.

A więc: Co słychać?