Create a Joomla website with Joomla Templates. These Joomla Themes are reviewed and tested for optimal performance. High Quality, Premium Joomla Templates for Your Site

Facebook zjada już swój własny ogon

Michał Miśko
Opublikowano

Facebook tak zapędził się w swoich standardach społeczności, że zjada swój własny ogon i blokuje treści, które mają merytoryczne i naukowe podstawy, pozostawiając jednocześnie, tuż obok, treści jednoznacznie obraźliwe, dezinformacyjne, a czasem wręcz patologiczne.

Kiedy Facebook całkowicie usunął stronę Konfederacji ciężko było nam się cieszyć. Na swojej stronie Konfederacja wielokrotnie manipulowała treściami, dezinformowała i zamieszczała informacje nieprawdziwe, ale możliwość arbitralnego posługiwania się takim narzędziem przez Facebook nie wróżyło dobrze. O tym, że algorytmy tego serwisu społecznościowego, mające czuwać nad przestrzeganiem legendarnych już standardów społeczności, są - mówiąc delikatnie - mało precyzyjne, wiedzieliśmy od dawna. Już kilka lat temu przekonaliśmy się o tym, kiedy nasza domena, z dnia na dzień, trafiła na czarną listę Facebooka pozbawiając nas możliwości publikowania jakichkolwiek linków. Bez wytłumaczenia, ostrzeżenia, jakiejkolwiek informacji. Po wielu bojach, z rozmową z konsultantem w Portugalii włącznie, udało się restrykcje znieść, ale nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że zablokowanie, zdjęcie jakichś treści, ograniczenia, mogą wrócić na nasze konto ponownie. I ponownie bez możliwości weryfikacji, informacji, czy nawet możliwości tłumaczenia, że nie jesteśmy wielbłądami. Po prostu, nie mamy waszego płaszcza i tyle.

Kilka dni temu Facebook ponownie znalazł na naszej stronie treści, które rzekomo naruszają jego standardy. A jako recydywistom z automatu nałożono na nas kilkudniową blokadę. To, co tym razem Facebook uznał za dezinformację, faktycznie było postem tłumaczącym, że dezinformacja, w tym przypadku dotycząca szczepień, jest niemal tak stara, jak i same szczepienia. Post okraszony był skanem z gazety sprzed niemal stu lat w którym, w krótkiej notce, informowano o karze aresztu dla kobiety, która odmówiła w Warszawie szczepienia swojego dziecka, twierdząc jednocześnie, że szczepienia są wymysłem żydowskim.

Grafika to skan z gazety sprzed niemal stu laty w którym redaktor informuje, że kobietę aresztowano za odmowę szczepienia dziecka na ospę

Ograniczenie konta, tym razem, zostało nałożone na kilka dni. Oczywiście skorzystaliśmy z jedynej możliwości w takim przypadku, czyli kliknięcia w odnośnik nie zgadzam się z tą decyzją. Dziś rano na Facebooku czekały na nas dwie kolejne wiadomości dotyczące, a jakże, standardów społeczności. Kolejne dwa posty opublikowane na naszym fanpage'u spotkały się z dezaprobatą arbitralnej sztucznej inteligencji Marka Zuckerberga. Jakie tym razem? Otóż facebookowi nie spodobał sie tym razem post dotyczący jednego z odcinków Zero-jedynkowego podcastu. Poniżej cytujemy dokładnie jego wpis. 

Pierwszy zero-jedynkowy tydzień w tym roku już jest. Przypominamy w nim ważne daty, premiery pierwszego iPhone'a oraz dzień narodzin bitcoina. Mówimy również o wydarzeniach bieżących, takich jak zapowiedzi Playstation VR 2, odejściu Niemiec od energii jądrowej, Pegasusie w Polsce oraz przesuniętej, po raz siódmy, premierze Morbiusa i odwołaniu stacjonarnych targów E3. Na koniec gorący news o dużym przejęciu w branży gamingowej.

Drugim postem, który znalazł się na celowniku był wpis dotyczący szczepień, dość prowokacyjnie (co przyznajemy) zatytułowany Co cię obchodzi to, czy ja się zaszczepiłem? Artykuł, napisany w porozumieniu z prof. Agnieszką Szuster-Ciesielską, wirusologiem i immunologiem, Katedry Wirusologii i Imunnologii UMCS w Lublinie, konfrontował z rzeczywistością argumenty antyszczepionkowców, jakoby decyzja o zaszczepieniu nie wpływała na nikogo, oprócz ich samych. Ponownie. Automatyczny ban, ograniczenia na konto, cięcie zasięgów i jedyna możliwość nie zgodzenia się z decyzją.

Na grafice informacja Facebooka dotyczaca skasowania postów za rzekome łamanie zasad społeczności

Dziękujemy za przesłanie opinii, a teraz możesz nas cmoknąć. Nie chcemy brzmieć specjalnie górnolotnie, ale tego typu praktyki w sposób realny utrudniają prowadzenie działalności dziennikarskiej, zarejestrowanej i legalnie działającemu tytułowi prasowemu. Większym kuriozum zdaje się być jedynie to, że tuż obok działają setki, jeśli nie tysiące stron i grup, które faktycznie dezinformują w temacie pandemii i szczepień (wszelkie grupy z tytułem odeszli nagle, mające sugerować, że obecnie każda smierć, która przebija się do bańki medialnej jest spowodowana szczepieniami przeciwko Covid-19), a także miliony komentarzy pod każdym postem infomacyjnym dotyczącym pandemii, czy sytuacji politycznej na świecie. Facebook zjada swój własny ogon i jest już gdzieś w okolicach nerek.

Opisywane sytuacje nie dotyczą oczywiście jedynie naszego portalu. W ostatnim czasie Facebook doszukał się naruszenia zasad przez wielu specjalistów i stron zajmujących się cyberbezpieczeństwem za opublikowanie, lub też udostępnienie dalej, prześmiewczego materiału wideo (fragmentu filmu Upadek) na którym Hitler (grany przez Bruno Ganza) dowiaduje się o wynikach redteamingu.

I co zrobisz jak nic nie zrobisz

Niestety, w całym absurdzie tej sytuacji, najgorszy jest fakt braku narzędzi, które dawałyby twórcom stron mozliwość jakiejkolwiek, sensownej reakcji na arbitralną decyzję Facebooka. Doszlismy do momentu w którym to ułomny algorytm decyduje o tym jaka treść będzie, a jaka nie będzie widoczna dla kilku miliardów użytkowników serwisu społecznościowego i, jak na razie, częściej są to treści głupie, nieprawdziwe i dezinformujące. 

W 2018 roku ówczesne Ministerstwo Cyfryzacji podpisało z Facebookiem porozumienie na mocy którego umożliwa użytkownikom składanie wniosków o ponowne rozpatrzenie decyzji, w ramach których czyjeś treści, strony czy profile zostały wcześniej usunięte lub zablokowane. Ministerstwo chwaliło się wtedy, że to rozwiązanie wspierające wolność słowa i pierwsze tego typu rozwiązanie na świecie. Przyklasnąłem wtedy. By użytkownik mógł skorzystać z takiego punktu, musi spełnić dwa warunki. Po pierwsze, jego usunięte treści, profile czy strony muszą wpasowywać się w jedną z kategorii wymienionych w formularzu opracowanym przez ministerstwo i zatwierdzonym przez Facebooka. Po drugie, użytkownik powinien wcześniej odwołać się bezpośrednio do portalu społecznościowego od decyzji o usunięciu czy zablokowaniu treści, a sam portal odrzucić lub nie odpowiedzieć na wniosek w ciągu 72 godzin.

Już kilka lat temu wydawało nam się, że takie warunki spełniamy, więc się zgłosiliśmy. W tamtej sprawie nigdy nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Podobną ścieżkę wybraliśmy i tym razem. Jaka, i czy w ogóle, nastąpi jakaś reakcja, będziemy was informować.

 technologia i rozrywka