Create a Joomla website with Joomla Templates. These Joomla Themes are reviewed and tested for optimal performance. High Quality, Premium Joomla Templates for Your Site
Kiedy technologia zaprzecza bezpieczeństwu
Kiedy technologia zaprzecza bezpieczeństwu

Kiedy technologia zaprzecza bezpieczeństwu

Słyszeliście o aplikacji monitorującej aktywność fizyczną, która mogła wpływać na bezpieczeństwo narodowe? W ostatnich dniach to dość popularny temat. To jednak nie jedyny tego typu przykład z ostatnich lat.

Aplikacja Strava ma w ostatnich dniach dość intensywną reklamę w mediach. Chodzi o najnowszą aktualizację map z ponad miliarda tras biegowych z 2017 roku. Okazało się, że mogą one wskazywać lokalizacje tajnych, wojskowych baz Stanów Zjednoczonych w Turcji, Syrii czy Jemenie.

Amerykańska baza lotnicza Incirlik na terenie Turcji

Na czym to polega?

Strava to aplikacja do śledzenia swojej aktywności fizycznej. Pobiera ona dane ze smartfona lub opaski fitnesowej i wysyła je na serwery firmy. Dane te nie są przypisywane do konkretnych użytkowników, a zagregowane, ale w łatwy sposób można wywnioskować z opublikowanych map, że pewne trasy to nie do końca bieganie po parku zwykłego Kowalskiego. Żołnierze w sposób szczególny muszą dbać o kondycję fizyczną, a robią to najchętniej w okolicach miejsca swojego stacjonowania, korzystając przy okazji z urządzeń i oprogramowania właśnie takiego jak Strava. Część z zarejestrowanych aktywności fizycznych wojskowych znaleźć można wokół oficjalnych baz, ale są też takie, co do których brak oficjalnego potwierdzenia ich istnienia. Takimi są chociażby domniemane bazy w Jemenie, gdzie stacjonować mają amerykańskie Patrioty czy w Somalii, gdzie według spekulacji miały by znajdować się tajne bazy CIA. Amerykanie zostali już podobno pouczeni w kwestiach bezpieczeństwa i tego, żeby nie udostępniać tego typu danych publicznie.

Apache down, we got an Apache down

Wpadka z aplikacją Strava to nie jedyna, którą na swoim niechlubnym koncie mają Amerykanie. W 2007 roku stacjonujący w Iraku amerykańscy żołnierze otrzymali dostawę nowiutkich maszyn Apache AH-64. Dumni ze swoich nowych śmigłowców wykorzystali ten moment do uwiecznienia ich i siebie na zdjęciach robionych swoimi smartfonami, a te następnie lądowały na ich profilach w portalach społecznościowych. Problem w tym przypadku polegał na tym, że większość tych smartfonów wyposażona była już w moduł gps oraz włączoną funkcję geotagowania zdjęć, czyli dodawania do fotografii znaczników pozwalających na dokładną lokalizację miejsca jej wykonania. Iraccy rebelianci także mieli dostęp do sieci, a wrzucone tam zdjęcia pozwoliły im na dokładną lokalizację śmigłowców. Cztery z nich, zanim w ogóle oderwały się od ziemi, zostały przez nich zniszczone. Wtedy także amerykańskie dowództwo pouczyło swoich podkomendnych.

Izraelscy podrywacze

Jedna z głośniejszych wpadek miała miejsce na początku 2017 roku i dotyczyła armii izraelskiej. Palestyński Hamas postanowił wtedy także wykorzystać portale społecznościowe, a na cel wziąć żołnierzy izraelskich różnego szczebla. 

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie odpowie na taką zaczepkę

W tym celu stworzyli oni serię fałszywych profili kobiet z Izraela i Europy (miało ich być około 40), które następnie, niby przypadkiem, zainteresowały się żołnierzami z Izraela posiadającymi konta na różnych portalach. W trakcie rozmowy fałszywe dziewczyny proponowały swoim rozmówcom przejście na wygodniejszą formę kontaktu i zainstalowanie w tym celu aplikacji do chatu wideo. Po instalacji atakujący przejmował kontrolę nad urządzeniem ofiary. Miał w ten sposób dostęp do jej lokalizacji, wykonywanych zdjęć i połączeń, łącznie z ich nagraniami. Złowionych w ten sposób miało zostać setki izraelskich wojskowych, głównie niższej rangi. Sprawa wyszła na jaw po tym, jak część żołnierzy zaczęła skarżyć się na zerwane internetowe znajomości, tuż po zainstalowaniu wideo chatu. Po tej wpadce w armii Izraela przeprowadzono kompleksowe szkolenia dotyczące zasad zachowywania się w sieci.