Wydrukuj tę stronę

Krótka podróż po roku 2020

Michał Miśko
Opublikowano
Krótka podróż po roku 2020

Rok 2020 był to dziwny rok.

Choć rok 2020 jeszcze nie skończył to z całą pewnością powiedzieć można, że był to rok ciekawy. Pod wieloma względami, choć oczywiście pierwsze co przychodzi nam na myśl spoglądając w czasie wstecz to koronawirus. Ale wbrew pozorom działo się więcej, czasem rzeczy skrajnie różnych. Zawsze ciekawych. Spróbujmy je więc połączyć w całkowicie tendencyjny sposób.

W styczniu świat obiegła informacja o pożarach w Australii. Owszem, pożary były groźne, a zdjęcia cierpiących koala chwytały za serce. Jednak w tym samym czasie płonął olbrzymi pas środkowej Afryki, ale to nie obchodziło nikogo. Już w styczniu poznaliśmy również siłę manipulacji i dezinformacji, która, swoją drogą, zdefiniowała cały ten rok. Wszystko za sprawą zdjęcia satelitarnego wykonanego rzekomo przez NASA, mającego przedstawiać obecną, na tamten czas, sytuację pożarową w Australii. Jak to w przypadku wirali bywa, zdjęcie rozchodziło się błyskawicznie, zyskało spore zainteresowanie i jedynie nieliczne osoby zainteresowały się, czy aby grafika ta jest w rzeczywistości tym, co miała przedstawiać. A nie była. A przynajmniej nie do końca. W rzeczywistości była to graficzna wizualizacja miejsc zapożarowania w Australii, które występowały od 5 grudnia 2019 do 5 stycznia 2020 roku. Czyli wszystkich miejsc w których występowały pożary w czasie ostatniego miesiąca, niezależnie od tego czy zostały już ugaszone, czy jeszcze nie. Internet przyjął jednak, że tak wyglądała Australia w tamtej chwili i co zrobisz, jak nic nie zrobisz.

W lutym wszyscy przeżywaliśmy kolejną galę rozdania Oscarów. Generalnie z dwóch powodów, Parasite oraz Bożego ciała. Polski film nominowany był w kategorii Najlepszy film nieanglojęzyczny, podobnie zresztą jak koreański Parasite, ale od początku raczej pewne było, że statuetkę otrzyma ten drugi. Parasite przeszedł jednak do historii, bo triumfował także w najważniejszej oscarowej kategorii, jako pierwszy obraz nie po angielsku, który uznany został za Najlepszy film. I wtedy wszyscy zapragnęliśmy go obejrzeć i to był w zasadzie ostatni, dobry, żeby nie powiedzieć jakikolwiek nowy film, który mieliśmy okazję obejrzeć w tym roku. Warner co prawda zaryzykował z Tenetem, opóźniając nieznacznie jego premierę i decydując się na koniec lipca, ale film, którego produkcja kosztowała 200 milionów dolarów zarobił nieco ponad 350 milionów dolarów, a to stanowczo za mało, żeby mówić o sukcesie. Klapa Teneta skutecznie ostudziła zapędy Warnera i innych producentów na jakiekolwiek premiery w tym roku. Najpierw, w związku z zamknięciem kin w trakcie pierwszej fali koronawirusa, zaczęła się karuzela nowych dat premier tegorocznych hitów - Wonder Woman 1984, No Time to Die, Czarnej Wdowy, czy Diuny. Ostatecznie jesienią przyszła druga fala, kina w Stanach ponownie się zamknęły, a w kalendarzu premier na ten rok pozostała tylko Wonder Woman, która spróbuje swoich sił w tych kinach, które będą na świecie otwarte w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia. Jednocześnie film, który miał się pojawić w kinach 5 czerwca, później datę tę przełożono na 14 sierpnia, a następnie ogłoszono, że premiera odbędzie się dopiero jesienią, 2 października, żeby później zmienić ją na 25 grudnia, wyświetlony zostanie jednocześnie również w HBO Max. Dzień później z pewnością pojawi się we wszystkich serwisach oferujących nielegalne kopie do obejrzenia, a więc to tyle, jeśli chodzi o jakikolwiek wynik finansowy obrazu Patty Jenkins.

I przyszedł marzec. Poważnie zaczęliśmy się obawiać koronawirusa, który ewoluował z pozycji gdzieś tam w Chinach coś się dzieje do wywożą ciała ciężarówkami w północnych Włoszech. I choć ówczesny minister zdrowia, Łukasz Szumowski twierdził, że maseczki nie pomagają, a w Azji nosi się je z powodu smogu, to na polskiej ziemi przekonywać trzeba było ludzi, że SARS-CoV-2 nie jest bronią biologiczną, nie uciekł z laboratorium, a Bill Gates nie ma z tym niczego wspólnego. Szkoły zamknięto, urlopy wychowawcze pobrano. Wytrzymamy jakoś te dwa tygodnie, pomyśleliśmy wtedy.

W kwietniu, kiedy tradycyjnym, wielkanocnym jajkiem dzieliliśmy się z rodziną przez Skype'a i Zooma po raz pierwszy uświadomiliśmy sobie, że cała ta sytuacja może potrwać dłużej. Rząd wprowadza godziny dla seniora, jako grupy najbardziej narażonej na powikłania spowodowanej zakażeniem koronawirusem. Każda osoba starsza wychodzi teraz w miasto. Młodzi oglądają więc Netflixa, który wypuścił genialny serial The Last Dance opowiadający historię największych sukcesów koszykarskiej drużyny Chicago Bulls i tak jakoś mijały kolejne tygodnie w oczekiwaniu na cotygodniową premierę. Nieco niepewności mogły wprowadzić opublikowane pod koniec kwietnia materiały wideo Pentagonu prezentujące UFO, ale tego samego dnia Donald Trump zalecił picie wybielacza w celu uchronienia się przed koronawirusem. Wydarzenia za wielką wodą nas tak jednak nie zajmowały w momencie, kiedy mieliśmy, jako społeczeństwo, wybory do zorganizowania. Nikt nie chciał jednak zgłaszać się do Obwodowych Komisji Wyborczych, politycy przewidywali, że udział w wyborach to śmiertelne zagrożenie, Borys Budka przewidywał zakończenie pandemii jesienią, więc Poczta Polska zajęła się organizacją wyborów korespondencyjnych, które nigdy się nie odbyły.

W maju zaczęliśmy powoli myśleć o powrocie dzieci do szkół. Zdania jednak były podzielone, koronawirus jako broń biologiczna powoli ustępuje międzynarodowemu spiskowi mającemu na celu zniszczenie polskich mikroprzedsiębiorców. Bill Gates jako największy szwarccharakter w historii trzyma się jednak dobrze. Z małą obsuwą startuje z misją The SpaceX - Demo 2. Dwóch astronautów NASA, Bob Behnken i Doug Hurley, w statku kosmicznym SpaceX’s Crew Dragon wyniesionych zostało rakietą Falcon 9. Ich misja to dostanie się do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. To pierwsza tego typu misja od 2011 roku, czyli porzucenia przez rząd Stanów Zjednoczonych programu lotów wahadłowcami. Dwanaście minut po starcie SpaceX Crew Dragon, czyli statek kosmiczny wewnątrz którego podróżują astronauci, bezpiecznie i zgodnie z planem odłączył się od rakiety nośnej. Było to wejście w drugi etap misji. Następnie Hurley i Behnken weszli na orbitę, a Falcon 9 powróciła na ziemię. Na badaniach naukowych w kosmosie Behnken i Hurley spędzili 114 godzin. Odbyli także cztery kosmiczne spacery.

W czerwcu zaczynamy już głośno mówić o powrocie dzieci do szkół, chociaż na chwilę, bo zdalne nauczanie nie spełniły żadnych pokładanych w nim nadziei. Za maseczkę typu FFP3 można już dostać w barterze Skodę Octavia, ale cześć osób zaczyna podzielać pogląd, że należy uwolnić gospodarkę. Kto ma umrzeć, niech umrze, w Szwecji się udało. Poza tym koronawirus, jeśli w ogóle istnieje, jest spiskiem największych włodarzy tego świata, a o wszystkim można dowiedzieć się z memów na Facebooku i filmików na YouTube'ie z mroczną muzyka w tle. Rusza pełna wersja aplikacji ProteGO Safe, która ma informować o kontakcie z zakażona osobą, ale nikt jej nie używa. Kiedy jasne jest, że dzieci do szkół nie wrócą ustawiają się w kilometrowych kolejkach po świadectwa szkolne, w maseczka i z 2 metrowym odstępem od siebie i dezynfekcją rąk, co dwa kroki. Po powrocie do domów wyjeżdżają nad morze. Wszyscy. Bałtyk przeżywa oblężenie, do tego stopnia, że sieci handlowe i służby z północy kraju muszą sprowadzać dodatkowych pracowników z innych regionów. Na ulicach Stanów Zjednoczonych odbywają się zamieszki związane ze śmiercią George'a Floyda. Czarnoskóry mężczyzna został uduszony przez policjanta w trakcie zatrzymania. Słychać pojedyncze głosy, że tak masowe zgromadzenia publiczne nie są zbyt bezpieczne w dobie pandemii.

Wirus jest w odwrocie. W końcu możemy pójść na wybory, które nie są już, podobno, śmiertelnym zagrożeniem. Pewnie dlatego, że opozycja zmieniła kandydata i ten nowy ma szansę wygrać. Więc idziemy, w wyborach bierze udział rekordowa ilość osób. Ze względu na spadające statystyki zakażeń, ale niepewną sytuację międzynarodową (niektóre kraje wymagają wyników aktualnych testów na koronawirusa, w innych przejść trzeba obowiązkowo kwarantannę) wszyscy wybierają wakacje w kraju. Internet zalewają zdjęcia przeludnionych, nadmorskich plaż. Gdzie ten wirus? Pytają komentujący. Swoje granice otwierają kolejne państwa. Krytyczna sytuacja epidemiczna na Bliskim Wschodzie i w Stanach Zjednoczonych nikogo nie obchodzi. Pojawiają się pierwsze doniesienia o postępie prac nad szczepionką przeciwko Covid-19. W Chinach już spokojnie. Trzeba było pójść drogą Szwecji, im się udało. Nie noszą masek, które powodują grzybicę płuc, astmę i opryszczkę, niczego nie zamykają, a żyją i mają się dobrze.

Szwecja w ciągu pierwszego półrocza notuje największy wskaźnik zgonów od 150 lat. W drugim kwartale 2020 roku ten skandynawski kraj notuje największy od 40 lat spadek PKB. Szwecja pozostaje dobrym przykładem polskich internautów. Na początku sierpnia rusza procedura powrotu kosmonautów NASA z misji SpaceX - Demo 2. Bob Behnken i Doug Hurley zajęli miejsca w kapsule Dragon, tej samej w której dotarli do ISS. Następnie odłączyli się od stacji i rozpoczęli powrót na Ziemię. Po 18 godzinach podróży wodowali na Atlantyku, cali i bezpieczni. To istotna informacja, ponieważ w trakcie wchodzenia w atmosferę ziemską temperatura na powierzchni kapsuły sięga ponad 1900 st. Celsjusza. Następnie, na określonej wysokości, rozpoczęła się procedura otwarcia czterech spadochronów, które niezawodnie spowodowały łagodny opad aż kapsuła osiadła na wodzie. Powodzenie misji daje zielone światło dla misji Crew-1. W Iranie ilość śmiertelnych przypadków spowodowanych Covid-19 potraja się. W Bejrucie olbrzymia eksplozja w porcie pozbawia życia 200 osób. Nowa Zelandia, która wdrożyła restrykcyjne środki przeciwko rozprzestrzenianiu się koronawirusa świętuje 100 dni bez zakażenia. Polscy internauci są pewni, że koronawirus nie istnieje, pomimo, że w Niemczech, Francji i Hiszpanii liczba nowych przypadków znowu, gwałtownie wzrasta. Upojony wygraną w wyborach rząd nie robi nic. W Stanach Zjednoczonych na dobre rozpoczyna się prezydencki wyścig. Wybory na Białorusi zostały sfałszowane, twierdzi zachodnia Europa. Kraj zalewają protesty. W Afryce 25 sierpnia ogłoszono zwalczenie polio (4 lata od ostatniego zakażenia). Ogromny sukces szczepień.

Z początkiem września w końcu dzieci i młodzież mogą pójść do szkół. W szkołach koronawirus nie roznosi się. Te same osoby, które w maju chciały posyłać obowiązkowo dzieci do szkół, teraz protestują przeciwko powrotowi. Po pierwszym tygodniu nowego roku szkolnego okazuje się, że wirusa mogą transmitować dzieci starsze, ale nie młodsze. Klasy 1 - 3 zostają w szkołach. Bijemy rekordy zakażeń, jak w kalejdoskopie zmieniają się zasady kwarantanny, izolacji i testowania. Nikt już nic nie wie. Dzieci młodsze też mogą być transmiterami, wracamy do nauki zdalnej. Wirus jednak istnieje, choć nadal nie wszyscy wierzą, bijemy rekordy zakażeń. Coraz więcej osób zna kogoś kto zmarł na Covid-19, na powikłania po zakażeniu lub z powodu zapaści służby zdrowia, czy niemal najgorszej jakości powietrza w Europie. To idealny moment na rekonstrukcję rządu. Ministerstwo Cyfryzacji przestaje istnieć. Idealny moment w trakcie trwania zdalnego roku szkolnego. Lubliński Biomed ogłasza sukces i pierwszy, przełomowy lek na Covid-19. Ani on pierwszy, ani przełomowy, a do wdrożenia jeszcze długa droga, ale to na pewno sukces polskiej nauki. Na drugim biegunie polskiej myśli naukowej jest jednak Kraśnik, w którym, w samym środku kryzysu pandemicznego radni podjęli uchwałę o (miedzy innymi) zdemontowaniu wifi w kraśnickich szkołach. Niektórzy internetowi komentatorzy klaszczą, twierdząc, że 5G i wifi szkodzi, pomimo tego, że żadne przeprowadzone dotychczas badania naukowe tego nie potwierdzają. Nie szkodzi z kolei koronawirus, pomimo tego, że badania naukowe wskazują jak groźny może on być. Nadchodzi potężna druga fala zakażeń koronawirusem, który zupełnie nie przejął się analizami i zapowiedziami, że skończy się jesienią. Dobrze, że prawie wszyscy noszą już maseczki.

W ostatni kwartał 2020 roku wchodzimy już bez trzymanki. Aktualne dane z rejestru aktów zgonów mówią o potężnym wzroście ponad wieloletnia średnią. Bijemy kolejne rekordy zakażeń dobowych i liczby przypadków śmiertelnych. Służba zdrowia zamawia kolejne dawki leku Remdesivir, pomimo tego, że WHO uznało go oficjalnie za nieskuteczny w walce z Covid-19 i liczymy na odporność stadną, pomimo tego, że badania wykazały, że przeciwciała posiadamy jedynie czasowo. Otwieramy kosztem milionów złotych tzw. szpitale tymczasowe, bez jakiegokolwiek uzgodnienia z resortem zdrowia i bez jakiegokolwiek trybu. My mamy inne dane. O! Dane! Serwisy informacyjne grzmią, że cały system statystyczny związany z epidemią koronawirusa oparty jest na tabelkach z chmury Google Cloud tworzonych przez 19 letniego maturzystę. Kiedy znajduje on nieścisłości wszystkie Sanepidy w Polsce przestają dane udostępniać. Ale wciąż mamy aplikację ProteGO Safe, która dla niepoznaki, nazywa się teraz Stop Covid, ale wciąż nie działa, mimo tego, że kosztowała już polskiego podatnika 5+ milionów złotych. Co najmniej kilkanaście tysięcy nowych zakażeń dziennie? To doskonały moment, żeby porozmawiać o aborcji. Trybunał Konstytucyjny wydaje więc wyrok dotyczący niezgodności z Konstytucją przepisu zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. W efekcie od dnia ogłoszenia wyroku na ulicach miast niemal codziennie dochodzi do kilku - kilkunastotysięcznych protestów.

Rusza misja Crew-1. Czterech astronautów wystartowało 15 listopada w ramach wspólnego projektu SpaceX i NASA w ramach Commercial Crew Program. To pierwsza w pełni operacyjna misja statku kosmicznego Crew Dragon. Astronauci zameldowali się następnie w Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Szef SpaceX, Elon Musk, który jest niepodważalnie jednym z geniuszy naszych czasów, i w sposób hurtowy już wysyła ludzi w kosmos, a czasem nawet samochody, na Twitterze z kolei wypisuje, że wykonał sobie cztery testy na koronawirusa, z czego połowa była pozytywna, a druga połowa negatywna. Nie podając żadnych szczegółów, oprócz tego, że były to testy antygenowe firmy BD dla wielu osób był to koronny (nomen omen) argument na koronawirusowy spisek.

Jedynym ratunkiem wydaje się być szczepionka. Od momentu powstania ratowały nas przecież od przeróżnej zarazy, choć początki były trudne, ale z czasem zwyciężała nauka. Od ich wynalezienia, ponad 200 lat temu, zapanowaliśmy nad takimi chorobami jak ospa, polio, gruźlica, dyfteryt, odra, czy krztusiec. Problem w tym, że według sondażu ponad połowa Polaków nie chce się zaszczepić. Niektórzy z nich jako powód podają to, że szczepionka zmieni im DNA.

Można było przecież pójść śladem Szwecji. No jednak nie, kraj ten notuje w połowie listopada rekordy zakażeń i przypadków śmiertelnych. Główny epidemiolog kraju przyznaje, że odporność stadna w Szwecji jest niższa, niż sądzono. Kolejne regiony ogłaszają zaostrzenie restrykcji. W niezwykle zdyscyplinowanym społeczeństwie szwedzkim wprowadzono pierwsze restrykcje umocowane w prawie (dotąd polegano na zaleceniach). Jest to zakaz zgromadzeń publicznych powyżej 8 osób. W kraju prawie czterokrotnie mniej licznym, niż Polska.

Kiedy w końcu świat zaczął zatwierdzać na początku grudnia szczepionki na Covid-19 i wreszcie na horyzoncie pojawiła się szansa na zakończenie pandemii rozpętała się kolejna. Tym razem medialna. Ze skrajnie nierzetelnych serwisów internetowych, a także wpisów na portalach społecznościowych dowiedzieć się można, że szczepionki to eksperyment, że nie zostały przebadane (choć zostały), że spowodują bezpłodność (choć to nieprawda) i że to sposób na depopulację. Za wszystkim oczywiście ma stać Bill Gates. Połowa Twittera grzmi, że w Szwajcarii zmarł pacjent, który wcześniej przeszedł szczepienie, zupełnie ignorując fakt, że dziennie, i tylko w Polsce, notujemy ok. 500 zgonów związanych z Covid-19. Ów pacjent zaś miał 91 lat, demencję, zmagał się z wieloma chorobami, a Swissmedic potwierdził, że brak jest związku jego śmierci ze szczepieniem.

Bądźcie zdrowi w 2021 roku.

geekweb - Magazyn dobrych treści